Szukaj na tym blogu

niedziela, 4 listopada 2012

Trattoria Alfredo Masterpiece Speciale Pizza. rzeczywiście master. 2036 0320

Jako, że temat pizzy z lodówki zachowuje aktualność, dziś w mym piekarniku zawitała pizza mrożona (z ciasta surowego, co z góry ustosunkowało mnie krytycznie) lidlowej firmy Alfredo, a w wersji Speciale, czyli z pomidorami, serami, wędzonym salami (wieprzowym), pieczarkami, szynką wieprzową gotowaną. Uff. Trochę się tego nazbierało.


12 w 1? Pico Pici, czyli mini pizze w Lidlu. Producent Trattoria Alfredo. 2027 9868

Jesienią "najszło mię" na pizze mrożone. Bywało, że piekłem trzy razy w tygodniu uprzednio chętnie zagniatając, a aktualnie poprzestaję na mrożonych wynalazkach. A ponieważ niektóre są całkiem znośne, to i motywacji do samodzielnych wypieków brakuje.
Odwiedzając Lidla zauważyłem pudełko pokaźnych rozmiarów obiecujące dwanaście sztuk mini pizz za 7,77 zł. Super. Spróbujemy.

piątek, 2 listopada 2012

Się doczekałem. Nerkowce w Biedronce. Prażone i solone.

Czekałem, czekałem, listy i postulaty słałem no i się doczekałem. Sukces wprawdzie połowiczny, ponieważ zamiast oczekiwanych nerkowców pakowanych  w 200 g paczkach firmy Akardo ani widu, za to od niedawna można nabyć nerkowce na wagę w mocno niedyskontowej cenie 48 zł za kilogram. Nawet chyba w Auchan jest taniej. Wracając do wycofanych ze sprzedaży w listopadzie ub. roku nerkowców Akardo,  w BOK Biedry dowiedziałem się (a to jest sukces), że nie będą ich więcej sprzedawać.
Nie to nie. Konkurencja oferuje, tylko że drożej.
i małe i duże. Całe i w kawałkach.

wtorek, 30 października 2012

Pizza salami danie express biedronka nie warto. 4002084000071

No i stało się. Sparzyłem się. Tak to jest jak zbyt łapczywie chcesz zasmakować obiecującego dymiącego placka drożdżowego z dodatkami.



wtorek, 23 października 2012

Sos Arrabiata [Biedronka] 5901886019504

Rozochocony coraz bardziej przekonującymi smakowo produktami z Biedronki skusiłem się na sosy pomidorowe sygnowane logo Aspiro. Cena wynosiła 3,99, jakoś tak Biedra była na fali wznoszącej, ostrożność osłabiona i trzy słoiki wylądowały w koszyku. Dwa o smaku arabiata - pikantne i jeden basiliana (jeszcze nie dane mi było).
po otwarciu słoika ani śladu kawałków pomidorów

po przełożeniu zawartości do rondelka też raczej nie


W smaku sos jest lekko pikantny (zasługa chili i czosnku) i pomidorowy. Po skonsumowaniu dopiero czuć "palenie na podniebienie". Ale bez przesady.
Na talerzu rzucają się zbyt wyraźne kawałki pomidorów. Preferuję bardziej spójną konsystencję. Zasadniczo pozytywnie, ale kawałki pomidorów odstające od całej reszty odbierają punkcik w pozytywnym odbiorze całości.
na talerzu, nawet pośród makaronu, pomidory już raczej nie mają się gdzie ukryć. Sos gdzieś zniknął.


Kolor sosu określiłbym na krwistoczerwony, adekwatny do pikanterii odkładającej się na podniebieniu.
Reasumując, nie jest źle, ale rewelacyjnie też nie. Gdyby nie te kawałki pomidorów, to odbiór byłby znacznie lepszy, zwłaszcza że w smaku jest ok. A jedynie rozgryzane pomidory burzą harmonię pomiędzy śliniankami.


Ocena 6,5/10, Cena 3,99 zł, dostępne okresowo w Biedronce (przy okazji oferty śródziemnomorskiej, czy jak to się zwie). Producent Agros Nova.

Plusy:
- zgrabnie skomponowany smak (chili, czosnek)

Minusy:
- te nieszczęsne nierozdrobnione pomidory

Konkludując, są inne, smaczniejsze sosy, np. z lidla - combino. Ten poleciłbym tym, którzy preferują bardziej pikantne doznania i nie przeszkadzają kawałki pomidorów.


Kod kreskowy 5901886019504


niedziela, 14 października 2012

Całkiem całkiem zielone papryczki nadziewane serkiem. Producent Viccini. [Biedronka]

Dawno dawno temu całkiem przypadkiem nabyłem biedronkowe antipasti w postaci czerwonych papryczek nadziewanych serem. Posmakowały mi bardzo, do tego stopnia że jak zwykle nie zdążyłem ich opisać. Ani pierwszego opakowania, ani kolejnych. W te wakacje zdążyłem obfotografować papryki czereśniowe z tej samej serii, ale nie smakowały mi. Natomiast nie przypominam sobie, bym próbował papryczek zielonych, więc przy kolejnej wizycie w biedrze  pudełko wylądowało w koszyku z kółkami i wysuwaną rączką (nota bene fajny patent).
na pewno znane opakowanie stałym bywalcom Biedronek

wtorek, 2 października 2012

Tomme du Pays Basque. Fancuski ser z niemieckiego lidla.

Witam po przerwie!
Odwiedziłem dziś Lidla bo chciałem kupić Camembert, ale już wykupili. Natomiast w oczy rzuciła mi się wydzielony fragment lodówki z produktami regionalnymi. Były tam pozostałości po niemieckim tygodniu oraz francuskie specjały. Nabyłem obiecująco wyglądający taki oto kawałek sera:
Napis mógłby wskazywać, że mamy do czynienia z serem hiszpańskim, ale to francuski, tyle że wytwarzany w Pirenejach Atlantyckich

Według info na opakowaniu, dzisiejszy bohater to francuski ser miękki z mleka krowiego i owczego w plastrach, podpuszczkowy, dojrzewający. No to myślę sobie, taki soft oscypek. Otóż nie bałdzo. W zapachu - łagodnie serowy, nie wiem jak to ująć. Nie odrzuca w każdym razie.
W smaku - maślany, łagodny, miękki. Mnie smakuje.
W składzie sera znajdziemy to co niezbędne, czyli mleko pasteryzowane: owcze i krowie, sól kultury bakterii kwasu mlekowego. Dopiero otoczka (niejadalna) zawiera barwniki.


Cena: 7,77 PLN, waga 180 g.
Ocena:8/10
Plusy:
- przystępna cena;
- zgrabne, estetyczne opakowanie

Minusy:
- dostępność ograniczona do akcji tematycznych.

Kod kreskowy: 3023260028222


wtorek, 11 września 2012

Smażony makaron o smaku kurczaka [Aldi] 24602648

W zasadzie jestem zdegustowany, że klassische deutsche Discount - Aldi, dopiero od niedawna próbuje zaistnieć w szerszym gronie coraz to bardziej uświadomionych kupujących. A mogło być tak pięknie,  początek lat 90-ych ubiegłego stulecia (ale to brzmi...), otwarte granice, Berlin Zachodni, jednodniowe wycieczki autokarowe i obecne na "ryneczkach" produkty prosto z Aldiego z niemałym przebiciem.
Grunt już był, produkty były w miarę znane, tylko sklepów jeszcze wtedy tyle nie budowali co teraz. No w każdym razie Aldi goni liderów, ma swój stały asortyment w niskich cenach i urozmaica go różnymi produktami dostępnymi czasowo. Klasyka.
Jednym z takich produktów jest opisywany dziś smażony makaron o smaku kurczaka. W torebce. Podejrzewam, że gdyby ów makaron oferowany był na półce, to przeszedłbym obojętnie, ale był w koszach, tuż przy wejściu, to zwrócił moją uwagę i postanowiłem zaryzykować. W sumie niewiele, bo 3,49 zł. A przy okazji zaspokoić ciekawość.


wtorek, 4 września 2012

Sok winogronowy. Tak słodki, że aż cierpki. Producent Wesergold. Dystrybutor [Aldi] 4100060018925

Pamiętam, jak za raczkującej demokracji w naszym pięknym kraju, gdy rodacy ruszyli śmielej za granicę, wśród produktów przywożonych z Węgier był sok z winogron. Jasnych albo ciemnych. Pamiętam jeszcze , że kosztował 6500 zł (przed denominacją), bo kwota po denominacji w odniesieniu do soków winogronowych bardziej jest adekwatna do tych szlachetnie sfermentowanych, z należycie opracowanym "pijarem".

A obecnie, nie żyłując zbytnio kieszeni można zaopatrzyć się na przykład w prezentowany wyżej sok winogronowy. 
Opisywany sok zawiera 100% soku. Łał, to skąd ta słodycz? Zanim zlustrowałem opakowanie, byłem przekonany, że dodano cukier. Może to jakaś słodka odmiana winogron? Nie wiem. Producent nie podaje.
Sok w smaku nie zachwyca, ot takie urozmaicenie, jak dla mnie wymagał rozcieńczenia wodą (jak kompot) i wówczas był lżejszy. W zapachu zbliżony do czarnej porzeczki. I gdybym następnym razem decydował pomiędzy bohaterem odcinka, a sokiem z czarnej porzeczki, to wybrałbym porzeczkę.

Ocena 6,5/10
Dostępny w Aldi, cena 3,99 PLN

Plusy:
- jak ktoś lubi płyn winogronowy przed sfermentowaniem
- cena

Minusy:
-dla mnie za słodki.

A poniżej, dla urozmaicenia, zdjęcie z cyrku. Wielbłądy, zebry i dziki tłum


Kod kreskowy 4100060018925 i miniaturka








środa, 29 sierpnia 2012

Chorizo Pizza (20359805); Trattoria Alfredo [Lidl]

Wczorajszego wieczora zamierzałem uczynić pożytek z ciasta francuskiego (kupionego w Lidlu jeszcze za 1,99zł). Gdy na stole czekały już suszone pomidory, ser, kukurydza i inne przydatki korelujące z ciastem francuskim. Niestety, kalendarz producenta nie współgrał z kalendarzem konsumenta i ostatni dzień terminu przydatności do spożycia okazał się być pierwszym dniem wolności ciasta francuskiego, wydawałoby się - skazanego na spożycie.
Co ciekawe, wizualnie wydawało się bez zarzutu, ale olfaktorycznie - zdyskwalifikowane przed dalszymi fantazjami kuchennymi.
Ale, zdążyłem już zrobić sobie tzw. smaka na małe wieczorne co nieco. I tu, żona oświeciła mnie, że ograniczoną przestrzeń naszej zamrażareczki zajmuje karton z kupioną z okazji tygodnia hiszpańskiego w Lidlu pizzą.