Szukaj na tym blogu

sobota, 24 marca 2012

Suszone pomidory w oleju. Producent Baresa. [Lidl]

Czerwone, mięsiste a na ich widok cieknie ślinka. Czy ktoś nie lubi suszonych pomidorów? Ano znam takie przypadki. Ja przepadam do tego stopnia, że niegdyś zaanektowałem kuchnię i osobiście temi ręcoma zabrałem się za kilkugodzinne suszenie w piekarniku i suszarce do grzybów pomidorów odmiany Lima w ilości 3 kg. Dla urozmaicenia, słoiki wyposażyłem w bazylię, niektóre w czosnek, inne w paprykę chili (podczas krojenia nie nachylać się, bo można sobie zrobić krzywdę - ja się nawdychałem tryskających soków ze skórki i miałem podrażnienia wokół nosa! Piekło niemożebnie.) Zalałem toto oliwą i odstawiłem. W przepisie nic nie było o pasteryzacji, a moja neoficko-kulinarna ufność osłabiła tlące się gdzieś w oddali zwątpienie - a jak się zepsuje, tak bez zassanego wieczka? Wszak po otwarciu słoika wieczko robi "tuk". Omamiony wakacyjnym słońcem i oparami nie powstała między uszami refleksja, dlaczego moja mama robiąc wakacyjne przetwory gotowała słoiki w wielkim garze, a ja nie. No i niecierpliwie drepcząc koło szafki gdzie składowałem baterię słoików (tak, tak terminologia wojskowa nie jest nieprzypadkowa) przed dwa miesiące dzielące proces tworzenia od ... "finału" nieświadomy będąc w dobrej wierze zabrałem się za pierwszy z brzegu słoik i po otwarciu pożałowałem wyboru, bo już wiem jak pachnie śmierdzi skiśnięty czosnek (bo to były pomidorki psze pana z dodatkiem czosnku). I całą produkcję szlag trafił, diabli wzięli, klozet przyjął, spłynęło w dół Wisły i chwaliło wolność. Uzyskaną w wyniku mej niewiedzy, choć porównując wolność okupioną fermentującym czosnkiem, w porównaniu do nieodkrytego przeznaczenia w trzewiach wygłodzonego konsumenta, pocieszenie jest raczej marne. Doświadczenie owo zniechęciło mnie skutecznie jak na razie (a trzymam się już drugi rok) od suszenia pomidorów oraz pakowania ich w słoiki. Jak opanuję sztukę pasteryzacji (z fermentacją już się próbowałem, było dobrze. Z destylacją jeszcze nie, nie licząc nieudanego doświadczenia chemicznego w podstawówce z użyciem drożdży :D), to m o ż e spróbuję. Na razie jednak gustuję w bezpiecznych słoiczkach z wklęśniętymi denkami wprost ze sklepowych półek. A sklepy te drenują kieszenie za suszone pomidory nieprzyzwoicie.
Ale ostatnio, czyli jakiś miesiąc temu w Lidlu pojawiły się suszone pomidory w promocyjnej cenie 4,99 PLN (poza promocją 6,99). Poniżej pięciu złotych pomidory suszone kupiłem dwa lata temu w Biedronce z firmy Ole!, ale była to oferta czasowa, bo później przez długi okres czasu nie było ich w tym sklepie, a jak się pokazały to chyba za 7 złotych.
Nie mogłem więc nie skorzystać i nabyłem w ciemno trzy słoiki




Zawartość po otwarciu prezentuje się następująco:



A tu, po wyjęciu i odsączeniu.

W słoiku naliczyłem 19 sztuk, tj. połówek pomidorów. Niektóre miały zbyt twardą skórkę, ale za to bez problemu "odchodziła", inne jakieś brązowe ślady, które wyeliminowałem.
W słoiku pływają sobie również kapary, ale jakiegoś specjalnego wpływu na smak pomidorów nie stwierdziłem.
Reasumując, cieszę się, że w Lidlu wreszcie pojawiły się suszone pomidory, a będę jeszcze bardziej zadowolony, gdy będą dostępne częściej w cenie 4,99 PLN, a nie z okazji wprowadzenia do asortymentu. Choć odnosząc cenę regularną 6,99 PLN do cen innych producentów w sklepach wielkopowierzchniowych hipermarketami zwanymi, gdzie poniżej dziesięciu złotych za słoiczek trudno cokolwiek znaleźć, nie ma co wydziwiać.

Producent: Baresa. Dostępne w Lidlu.
Cena 6,99 PLN za 285 gram netto (w promocji za 6,49 PLN, no i wcześniej, za niespełna piątaka).

Ocena 8/10
Plusy:
- całkiem sporo pomidorów w słoiku;
- przyzwoita cena (24,50 za kilogram! A jeśli dobrze kojarzę, w suszone pomidory na wagę w marketach można się zaopatrzyć od ok. 40 PLN za kilogram...)

Minusy:
- zdarzają się nieładne, podejrzane egzemplarze, co wymusza czujność przy konsumpcji, jak ktoś bardziej wrażliwy.

11 komentarzy:

  1. Twoje marzenie się spełniło http://www.lidl.pl/cps/rde/xchg/SID-CF73764B-2420047C/lidl_pl/hs.xsl/4182_25670.htm

    OdpowiedzUsuń
  2. Spoko, fajny blog, dobrze że po upadku FFE ktoś zajął się tą tematyką

    OdpowiedzUsuń
  3. A z czym jesz te pomidory same, czy uzywasz to jakis potraw?

    OdpowiedzUsuń
  4. sky is the limit:)
    Jako przystawkę, same lub zawijane z serem np. feta albo typu filadelfia, do kanapek, z jajkiem, do pizzy, spaghetti. Jadłem też super sałatkę (nie mojego autorstwa) z prażonym słonecznikiem, bazylią. Do deski serów przy wieczornym winku też się nada.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też uwielbiam suszone pomidory i sama miałam okazję je robić. Ale niewysuszone do końca mają czasem tendencję do psucia

    OdpowiedzUsuń
  6. Proponuję, aby przy produkcji domowych, suszonych pomidorów zalewać bardzo rozgrzanym olejem, lub oliwą, następnie zakręcić i postawić do wystygnięcia denkiem do góry. tak przyrządzone pomidory zasysają wieczko i samoistnie dokonują pasteryzacji. wypróbowałam ten patent w zeszłe lato i pomidory wyszły genialne. co prawda wszystkie już zjedliśmy, ale jeszcze jakieś trzy tygodnie temu otworzyłam ostatni słoik i nic nie było popsute a pomidory zachowały jędrną strukturę. Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry pomysł! Spróbuję w tym roku. A jak suszysz? W piekarniku czy suszarce?

    OdpowiedzUsuń
  8. w piekarniku. z termoobiegiem, w niskiej temperaturze i przy lekko uchylonych drzwiczkach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kupiłam te pyszne pomidorki w Lidl i zrobiłam pastę z tuńczykiem i oliwkami.Wyszła idealna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak chwalicie te pomidorki, że musiałam je kupić i spróbować, przyznaję są przepyszne i na stałe zamieszkają w mojej kuchni.

    OdpowiedzUsuń