Szukaj na tym blogu

czwartek, 1 marca 2012

Owocowa Rapsodia i Sympathica. Dżemy jeżynowe czyli nowa jakość doznań między zębami. [Biedronka, Lidl]

Razu pewnego, w naszej przytulnej lodówce zawitał dżem jeżynowy rodem z Biedronki. Tak zasmakował domownikom, że nie zdążyłem go obfotografować i podzielić wrażeniami. Potem natknąłem się na takiegoż smaku dżemik ale pochodzenia lidlowego. Jako, że jeszcze przed zakończeniem słoika lidlowego, w Biedronkach znowu pojawiły się dżemiki za 3,79 PLN firmy Owocowa Rapsodia.

Tu jeszcze udało mi się obfotografować słoiki przed opróżnieniem i zutylizowaniem. Stąd mało zachęcająca wizualizacja górnych partii opakowań.




Owocowa Rapsodia
W smaku smaczny, choć nieco za słodki. Podobno niskosłodzony, taa. Strach pomyśleć jak smakują normalnie słodkosłodzone. Na chusteczkę tyle cukru ładować? Mogą przeszkadzać ziarnka jeżyn, ale taki to urok tego owocu. Widać przynajmniej, że dżem powstał z owoców a nie z pulpy marchewkowo-wypełniaczowo-cośtam. Chociaż, jak widziałem, że do lodów o smaku waniliowym (nie waniliowych!) producenci wrzucają fusy z kawy, które imitują ziarenka wanilii, to jestem w stanie uwierzyć również i w coś imitującego pestki. No, ale w przypadku jeżyn chyba nam to nie grozi dopóki nie kosztują 6 zł za sztuka jak to ma miejsce z wanilią. Ot tak się bardziej kalkuluje. Ciekawe dla kogo. Kolor - jeżynowo-jagodowy. Ładnie się prezentuje, dobrze podchodzi z Nutellą i myślę że z wywołanymi wcześniej lodami waniliowymi też się obroni.

Sympathica z Lidla.
Kto im te nazwy wymyśla? Pod tym względem Biedronka jest bardziej wyrafinowana, choć Owocowa Rapsodia trochę szczypie pod pachami jak dla mnie.
Pierwsze co się rzuca w zęby, to bogactwo pestek, znacznie więcej niż u konkurencji, choć obydwa dżemy sporządzono z 35 g owoców na 100 g produktu. W lidlowym trafił mi się też półcentymetrowy patyczek. Nieładnie. Choć nie zgłaszałem tego jak mój znajomy, który w zupce Gerbera znalazł kawałek kostki kurczaka. Kunkretną gratyfikację otrzymał. Do rzeczy jednak.
Jeśli chodzi o zawartość cukru, to lidlowy deklaruje 36 g cukru na 100 gram, w biedronkowym info brak, ale z subiektywnego punktu widzenia słodszy wydaje mi się biedronkowy. Pewnie to zasługa syropu glukozowo-fruktozowego (a w lidlowym tego brak i z pobieżnej lektury wiki mniemam, że spożycie dżemiku z Lidla zmniejsza ryzyko tycia).
Cóż my tu jeszcze w składzie mamy:

Biedronkowy wystąp:
jeżyny, woda, cukier, powołany wcześniej syrop glukozowo-fruktozowy, substancja żelująca - pektyna, substancja zagęszczająca - guma guar, regulatory kwasowości - kwas cytrynowy i cytrynian trisodowy. Uff. A pamiętam jak się w kuchni latem dżemy gotowało.

Lidlowy baczność:
jeżyny, cukier, substancja żelująca - pektyna, substancja zagęszczająca - guma guar, regulatory kwasowości - kwas cytrynowy i cytrynian sodu. hmmm - wody brak?

A tu lekcja poglądowa zawartości naszych bohaterów: Z lewej lidlowy, z prawej biedronkowy.

Biedronkowy jest bardziej spoisty i generalnie łatwiej wchłanialny. W lidlowym przeszkadzają leśne niespodzianki i tak jak są gry mniej lub bardziej grywalne, tak dżem z Biedronki jest bardziej jadalny. Nie przepadam jak cuś mi zanadto chrzęści między zębami.

Walory smakowe oceniam następująco biedronkowa Owocowa Rapsodia na 8, lidlowa Sympathica na 6.
Do niewątpliwych zalet obu należy pomysł co do smaku, jak i przystępna cena.
Mimo że są to dżemy niskosłodzone, jak dla mnie i tak za słodkie i tu bym się przyczepił. No i do zbyt dużej ilości pestek w pestkach w dżemiku z lidla.

6 komentarzy:

  1. patyczek, gałązka, może wysuszony ogonek. Jeden grzmot. Zjeść nie zjadłem, bo wyczulony jestem na różne ustrojstwa w jedzeniu po tym jak w pistacjach z Lidla (tych w półkilogramowych torebkach)zamiast orzeszka rozgryzłem jakąś zasuszoną larwę. Paskudztwo.

    OdpowiedzUsuń
  2. o boze :D mnie sie jeszcze takie cudo nie trafilo :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wypróbuj sympathicę porzeczkową i porzeczkową owocową rapsodię. Jak dla mnie w tym zestawieniu lidl wygrywa bogactwem owoców, biedronkowy dżem niestety mocno żelowaty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawostka - nabyłem kiedyś (zimą) Sympathicę Malinową na przerwę w pracy. Praca dorywcza, w lutym wróciłem na studia, pół słoika stało sobie w mojej szafce. Zaczęły się wakacje, wczoraj powrót do pracy, o dziwo zawartość szafki nietknięta. O jeszcze większe dziwo - po otwarciu słoika brak śladów zepsucia, zero pleśni, zapach jak świeżego. Widocznie niejeden konserwant poświęcił życie, żebyśmy mogli się delektować lidlowymi dżemami. Mimo wszystko nie skonsumowałem tej reszty. Pozdrawiam. Bardzo ciekawy blog.

    OdpowiedzUsuń