Szukaj na tym blogu

niedziela, 8 lipca 2012

Blacha do pizzy. Producent Variobella [Aldi]

Jedną wysłużoną blachę już mam. Dostałem w prezencie zwrotnym, tzn. prezent się nie przyjął i dostałem z powrotem. Jak już miałem blachę to się zawziąłem i nie mając stolnicy w końcu doszedłem do wprawy w wyrabianiu ciasta na pizzę. Do tego stopnia, że dotychczasowa blacha się nieco zużyła. Jak więc zobaczyłem w aldiku nowiutkie, błyszczące blachy bez śladów odprysków, przypaleń i tłuszczu za 14,99 to do razu jeden egzemplarz znalazł się w wózku. Potem przeczytałem, że blaszka owa przeznaczona jest specjalnie do pizzy mrożonej, ale co tam.

czwartek, 28 czerwca 2012

Gouda z Milbony, czyli jeszcze jeden powód do odwiedzenia Lidla.


O serze tym miałem zamiar napisać już kilkakrotnie, ale nie zdążyłem zrobić zdjęć, bo tak szybko schodził.
Dziś zatem, zanim jeszcze zdążyłem otworzyć opakowanie, uwieczniłem naszego bohatera.

Co do opakowania, to po otwarciu umożliwia ponowne zamknięcie, a właściwie przymknięcie, ponieważ dolna część jest mocno elastyczna i rzadko kiedy trafi się idealnie w miejsce pokryte klejem. Opakowania ze sztywnymi spodami spisują się lepiej. Taki mały szczegół.
kawał sera po wyjęciu z opakowania
Prezentowany ser jest serem młodym (jung), miękkim i łagodnym w smaku. Wyśmienicie się topi - nie przypala się i jest miękki, dzięki czemu regularnie wykorzystuję go do pizzy. Próbowałem kiedyś z ementalerem (też z lidla) ale źle znosił wysoką temperaturę.
a tu przykład zastosowania na pizzy - po 12 minutach w 220 C.  Ser się nie przypala a roztapia (te brązowe plamki to żółta mozzarella ze spodu)
Gouda jest sprzedawana na wagę, w kawałkach w kształcie klina i jedyne co może doskwierać to brak mniejszych porcji. 

Ocena 8/10
Cena 21,99 PLN za kilogram, dostępne w Lidlu

Plusy:
- smak;
- cena;
- dobrze znosi kontakt z pizzą i wysokimi temperaturami.

Minusy:
- spore porcje, których cena  przekracza 10 zł.

wtorek, 26 czerwca 2012

Dobra rzecz nie tylko na ciepłe dni, czyli yego. Producent Ziaja.

Yego czyli anty-perspirant dla mężczyzn. Z pewną taką nieufnością podszedłem do kolejnego "podpasznika", a popróbowałem ich w ciągu kilku ostatnich miesięcy kilka i żaden mnie na dłużej nie przekonał. No może nivea broniła się najdłużej, ale albo zmieniła się partia produkcyjna, albo skóra się uodporniła i poszukiwałem dalej.


sobota, 9 czerwca 2012

Sałatka z roszponką i wędzonym kurczakiem. Producent Green Factory. Zrób to sam! [Biedronka]

W rzeczywistości korporacyjnej funkcjonują sobie doręczyciele kanapek, a gdy ktoś po drodze ma sklep z owadem w logo a czas poświęcony na przygotowania kanapek w domu woli przeznaczyć na spacer między regałami, ma możliwość zaopatrzenia się w sałatkowy "do it yourself - fastfood", czyli sałatkę do samodzielnego wymieszania.



W posiadanie tego cuda wszedłem przez przypadek, żona przyniosła niezjedzone z pracy. Sam bym nie wpadł żeby to kupić, bo się nie odchudzam. A zasłyszałem na mieście że odchudzający się preferują sałaty. Korzystając zatem z okazji obfotografowałem zdobycz i nie omieszkałem zdegustować z jednej michy, jak to obrazowo zaprezentowano w "Konopielce" (dla zainteresowanych -15:15 i dwie minuty poprzedzające).

czwartek, 7 czerwca 2012

Pasztet delikatesowy z mięsem z indyka i borówkami [Lidl]

W ramach tzw. tygodnia luksusu w dyskoncie można nabyć produkty w cenach do dyskontów, tu: Lidla nie przystających. Raz na jakiś czas Lidl organizuje dostawę homarów, etc. umożliwiając szerszej gawiedzi łatwiejszy dostęp bez potrzeby szurania do delikatesów, tudzież węszenia w marketach po bardziej wypaśnych półkach. A tu, jak na tacy, wydzielony regalik z produkcikami w cenach, że hoho, bynajmniej nie "cenkach".


środa, 6 czerwca 2012

Ser Comte le Montarlier, President, [Biedronka]

Comte z Biedronki w ramach tygodnia francuskiego, czyli kuzyn opisywanego wcześniej Mimolette. A konkretniej, ser dojrzewający z mleka surowego, jak głosi napis na etykiecie.
Ser jest sprzedawany w 250 g opakowaniach, podobnie jak powołany wcześniej w zachęcających do zakupu, estetycznych, półprzezroczystych foliach.

wtorek, 29 maja 2012

Ser Mimolette President czyli serowo mi. [Biedronka]

Był sobie raz ser. Zwał się Old Gouda, a dostępny był w Aldi. Pakowany w plasterkach (sztuk siedem), do kupienia za 7,99 PLN za 200 g. Niemało jak na dyskontowe realia, ale ten smak! Ser był już mocno dojrzały, miejscami twardawy, do wina w sam raz. Ale go nie ma od dobrych kilku miesięcy i szkoda.

Ostatni tydzień francuski w Biedronce umożliwił mi zapoznanie się z powołanym w tytule serem, który do kupienia zachęca eleganckim i dyskretnym opakowaniem (półprzeźroczysty papier woskowany) oraz ciekawą barwą samego sera. 


Kolor jak widać jest pomarańczowawy, co pozostaje zasługą barwnika otrzymywanego z nasion drzewa tropikalnego - Arnoty właściwej, dzięki której mamy barwnik annato. Proszę, jak ładnie opisano w książeczce, gdyby od razu przyznali się do annato, to budziłoby lekką nieufność, a tak, to jeszcze intryguje i zachęca.

Ser jest twardy, produkowany we Flandrii i Normandii, w smaku rzeczywiście łagodny i przypominał mi powołaną wcześniej Old Goudę, po rozgryzieniu wyczuwalne były kryształki. Do wina komponował się wybornie.

Cena 11,99 PLN, 200 g 
Ocena 7/10

Plusy:
- smak

Minusy
-cena (choć za oryginalny francuski ser kwota 60 zł za kilogram nie wydaje się aż tak wygórowana, skoro polskiego pochodzenia sery owcze kosztują koło setki.

PS. W Biedronce w Sędziszowie trafiłem na dwa opakowania nerkowców! Więcej nie stwierdziłem. Wykupiłem co było (to a propos mojego upominania się o powrót nerkowców do Biedronki.

środa, 23 maja 2012

Pizza Tandoori Chicken. Papricus dominatus. [Biedronka]

Meksykowo w Lidlu tak mi zasmakowało, że postanowiłem dać szansę produkcjom biedronkowym.
Padło na nieznaną mi wcześniej pizzę Tandoori z kurczakiem. Tandoori w nazwie sugeruje indyjski rodowód i wypiekanie w piecu o tejże nazwie, w co wątpię, ale faktem jest że pizza jest wstępnie wypieczona w piecu (kamiennym).
Pizza w tej wersji obdarowana została serem mozzarella, pieczonym kurczakiem i papryką. Występuje jako produkt chłodzony, a nie mrożony, w przeźroczystym opakowaniu, co daje nam możliwość wglądu w zawartość składników przed zabraniem jej z lodówki. Wspomniałem o tym, ponieważ z komentarza Celtyka87 wynika, że tego samego rodzaju pizze są w różnym stopniu obłożone składnikami, a w pizzach w tekturkach nie ma jak zerknąć co w środku.
W oczy rzuca się spora ilość kurczaka (naliczyłem 21 kawałków) jak na tak budżetowe produkcje, choć czy to jest budżetowa pizza skoro kosztuje dwa razy więcej niż inne dostępne w dyskontach (o zjadliwości tamtych nie wspominam)
Pizzę piecze się 7-8 minut w temperaturze 225 stopni, albo 180 z termoobiegiem.

Po upieczeniu prezentuje się następująco:

przykładowy kawałek, bez moich dodatków

tutaj w całości, przy czym nadmiar sera wynika z mojego nienasycenia a nie szczodrości producenta

Ciasto akceptowalne, nie powala ani też nie poraża. A jak na garmażerkę, to nawet nieźle. Udało mi się osiągnąć względną elastyczność i lekką chrupkość (nie przytrzymywałem za długo w piekarniku, 8 minut).

Kurczak jest słaby, czuć, ze nie jest pierwszej świeżości, choć do deadline`u był jeszcze tydzień. w smaku suchy i niesmaczny. Spokojnie mogłoby go nie być.

Papryka. Papryka zdominowała wszystko. Nawet fragmenty pizzy, z której usunąłem wszelkie dodatki a posypałem tylko goudą (na zdjęciu z prawej strony). Sos przeszedł papryką i ją czuć. Nie doceniałem jej.

Sera nie ma zbyt wiele, jak to w pizzach "z markietu", ale wizualnie jest go więcej niż w meksykanie.

Smak. Tu zaskoczenie. Skoro występuje z logiem złoty smok, w nazwie ma tandoorii, to spodziewałem się większego nawiązania do kuchni (przypraw!) dalekiego wschodu. A tu nici. Mdło i nudno. Nawet smak sosu którym pokryto placek  jest słabo identyfikowalny. Ot, jest bo wszędzie jest, to i tu musi być. Na moim kawałku trafił mi się placek koloru brązowego, który po spróbowaniu okazał się być mixem przypraw, który po zasmakowaniu raczej nie wzbudzał pożądania.
Wskazane dodatki. Z sosem barcecue znacznie lepiej. Ale przecież nie o to chodzi. Przecie w szanowanych pizzeriach pytając o ketchup do pizzy można narazić się na gromowładne, nieznoszące sprzeciwu wbijające w kołnierz spojrzenie pizzera, po którym pozostaje tylko sprawdzić czy rowery stoją przed lokalem.


Cena 7,49 PLN, waga 400 g. Sprzedają, a właściwie pozbywają się tego w Biedronce.
Ocena: 3/10

Plusy:
- całkiem udane ciasto jak na "lodówkowe" produkty;

Minusy:
- fatalny kurczak. Jak ktoś jadł kiedyś kebaba z kurczaka o konsystencji sandała, to jest to ten poziom.
- za dużo papryki, zdominowała całość. Może pizza węgierska byłaby bardziej adekwatną nazwą?
- za słona. Rozumiem, że to efekt konserwowania mięcha coby wytrzymało do ustalonego terminu do spożycia? Chociaż moja połowica, męcząca połowę pozbawioną kurcoka też narzekała na słoność ogólną.
Brak pomysłu na całokształt. Co to miało być, pizza indyjska, chińska, czy fantazja technologa? Bądźmy konsekwentni i odważni, stosujmy przyprawy  nawiązujące do jakiegoś konceptu, bo inaczej powstaje kolejny mierny zapchajgłód na jedną noc, bez opcji powrotu. 

Nie polecam.

czwartek, 10 maja 2012

El Tequito Pizza Chili con carne. To lubię. [Lidl]

Zachęcony zachwytem nad pizzą mexico i pozytywnymi skojarzeniami z kuchnią meksykańską wreszcie doczekałem tygodnia meksykańskiego w Lidlu.
Wcześniej próbowałem ustalić gdzie i kiedy owa pizza będzie dostępna, o czym kiedyś napiszę szerzej, no i się doczekałem.

poniedziałek, 7 maja 2012

Mc Ennedy Wrap Sour Cream, czyli Fajita z warzywami. Sztywniaki z Manhattanu [Lidl].

Po ostatnim tygodniu amerykańskim w Lidlu zamrażarka wzbogaciła się o hamerykańskie mrożonki, czyli Fajita z warzywami.
nie dajcie się zwieść kuszącemu opakowaniu.

dwa zawijańce w wersji "frozen"

Opakowanie zawiera dwie sztuki, osobno zafoliowane, placków pszennych z farszem z warzyw z kremem ze śmietany i sera. Produkt zawiera 49% sera twarogowego. Hmm tak jakoś mi Szwajcarią zaleciało.