Szukaj na tym blogu

wtorek, 31 lipca 2012

Hotel Vikingen Quality. Okurcalar Turcja

Dziś z innej beczki. Sezon urlopowy w pełni, to i ja się dostosuję.
Korzystając z wcześniejszego urlopu spowodowanego grudniowymi wyprzedażami First Minute, przełom kwietnia i maja spędziłem z rodziną w Turcji w hotelu Vikingen Quality. Zamawiając wyjazd rezerwowaliśmy inny hotel, ale ponieważ cuś nie wypaliło zaproponowali ten zachęcając wyższym standardem.

 Lokalizacja.
Obiekt znajduje się w miejscowości Okurcalar, ok. 100 km od Antalyi, gdzie lądują samoloty, więc transfer z lotniska zajmuje 1,5 godz. Niefajnie.
30 km dalej znajduje się Alanya. A hotel jest po drodze, a właściwie przy drodze, ale o tym później.
Właściwie to nie jest jeszcze miejscowość wypoczynkowa, a rolnicza. Kto miał sposobność korzystania z pokoi Land View, czyli od strony lądu, w tym przypadku drogi ekspresowej, miał okazję zobaczyć plantacje bananów, szklarnie i dwie krowy. Mnie to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, bo nie widziałem jeszcze bananowców live, ale wyobrażam sobie jaki gwałt zadano tamtejszym rolnikom na ich poczuciu estetyki przyrodniczej.
radości chłopów nie było końca, gdy zamiast tradycyjnego widoku na morze, oczom im strudzonym ukazują się fale w wersji maxi
banana sad po drugiej stronie, niedaleko od szosy

Wygląd zewnętrzny
Może się podobać albo nie, mnie nie przekonuje. Na pierwszy rzut oka wygląda ciekawie, ale te niebieskie fale na elewacji spowodowały, że kilka balkonów jest mikroskopijnych. Może to niewielka cena za design, ale wyobraź sobie, że wybierając się na długo oczekiwane wakacje, dopłacając nawet do pokoju z widokiem na morze trafiasz na balkon z takim otworem. Słabo. Na szczęście takich pokoi jest tylko kilka, więc ryzyko niewielkie.
tam po prawej stronie od otworu jest jeszcze drugie tyle balkonu. Nawet stolik się zmieścił.

Wnętrze.
Wnętrze zachęca i imponuje. Przestrzennie, nowocześnie, co się tu rozpisywać.

hol na parterze

przypadkowo przyłapana w kadrze turystka pewnie z Niemiec, choć kolor spodni wskazywałby raczej na sąsiadów z drugiej strony granicy
a tu widok z parteru na sufit. Robi wrażenie. Jakoś mi się z Titanic`em skojarzyło

Pokoje.
Ładnie urządzone. Na ścianach wiszą telewizory LCD. Przy biurku duże lustro. Lustra zdominowały też część nad mini barem tworząc namiastkę baru, co mnie osobiście nie przekonuje, a przynosi skojarzenia z peerelowskim wystroju baru.
podświetlone lustra nie mogły się obyć bez zdobyczy z pyrzowickiej Baltony (na marginesie niebo lepiej wyposażonej niż sklep w Balicach).

Nad łóżkiem takie ładne oświetlenie. Oprócz łoża znajduje się wersalka oraz amerykanka.


Łazienka też przyzwoita


Jedzenie.
Do wyboru do koloru, choć zadeklarowanym mięsożercom może doskwierać słabe urozmaicenie wędlin i mięs przy śniadaniach i obiadach. Ja zajadałem się serami, oliwkami, pomidorami, które już (przełom kwietnia i maja) były dojrzałe. Żarło urozmaicone i przyzwoite. Natomiast co do kolacji, to serwują ją od godz. 19. co powoduje, że duża część wczasowiczów zasadza się na tę właśnie godzinę. Skutek? Kolejki do restauracji, aż ją otworzą, potem tłumy w kolejkach do co popularniejszych stanowisk (głównie grille), hordy polujących łowczych z obłędem w oczach i wyciągniętym talerzem, nie mówiąc o pozajmowanych stolikach i problemem ze znalezieniem wolnego o godz. 19.10. I to w hotelu 5* w opcji Ultra All Inclusive, gdzie wydawało by się, że tego typu jazdy są ekscesem a nie cowieczornym obrazkiem. Masakra jakaś.W każdym razie, w porze kolacyjnej polecam świeżo wypiekane, z pieca, podłużne "pizze" z nadzieniem wszelakim (tzn. niespożytych resztek ze śniadań;). Ciasto miodzio, chrupiące, doskonale smakujące. Ideał.
Ponadto, w przerwach między głównymi posiłkami są serwowane jakieś przekąski, ciastka, lody, pączki, ale kto by to wszystko ogarnął.

Leżaki.
Kolejny error. Byliśmy podobno przed sezonem, a o godz. 9 rano już nie było miejsc na leżakach przy basenie. Można było się udać na plażę (kamienistą i wąską) co było średnio atrakcyjne. Ale tam wolne leżaki jeszcze były. Natomiast gwarancją wolnego miejsca w okolicach basenu było zajęcie go wcześniej, co mnie osłabia, ale co było robić, jak się nie chciało dylać z plaży do basenu. No i około godz. 8 rano większość leżaków była pozarzucana ręcznikami i mało kogo można było na nich uświadczyć. Śmieszne.
Jeśli ktoś nie przepada za Rosjanami, to na naszym "turnusie" była ich znikoma ilość, przeważali niemieccy emeryci.

W mojej ocenie klasyfikacja 5 gwiazdkowa jest przesadzona. Właściwsza byłaby 4.
Generalnie, jest poprawnie, ale bez rewelacji. My za dwie osoby dorosłe z dzieckiem płaciliśmy za tydzień nieco ponad 5.000 zł, ale gdy wróciłem do domu i sprawdziłem aktualne oferty okazuje się, że tydzień pobytu w tym przybytku oscylował wokół 6500-8000 zł, przy czym górny pułap dotyczył pokoju z widokiem na morze. Jak dla mnie, na te warunki to za dużo za tygodniowy pobyt.

A tu jeszcze taki mały bonusik, na co można trafić przy pokoju od strony lądu.
to są wentylatory huczące i smród z kuchni niosące od rana do godz. 20.00. Na drugim piętrze było to "nieco" uciążliwe.


to nie jest budka strażnika w szwedzkim więzieniu, a przybytek basenowych DJ`ów
nie dające się nie zauważyć i usłyszeć, kłopotliwe sąsiedztwo drogi szybkiego ruchu.


Ocena 6,5/10
Plusy:
-mało Rosjan;
- urozmaicona kuchnia;
- przestronne wnętrza;

Minusy:
- tłumy na kolacji;
- leżaków mogłoby być cokolwiek więcej. Ale nie ma miejsca, więc wynika z tego, że w hotelu jest za duża ilość pokoi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz