Szukaj na tym blogu

wtorek, 27 grudnia 2011

Sos Afrykański z orzeszkami, sezamem i kolendrą, producent Łowicz, [Biedronka]

Od czasu do czasu Biedronka zaskakuje różnymi urozmaiceniami, a do jednych z nich należy afrykańska edycja sosów Łowicz. Pierwszy o smaku pomarańczowo cytrusowym, jeśli dobrze pamiętam, drugi, dziś opisywany z orzeszkami, sezamem i kolendrą.
Słoiczek jest gustownie ubrany w cętkowaną etykietę i takąż zakrętkę.
 Podczas podgrzewania, już z mięsem (indyczym)


Po otwarciu raczej zniechęca zapachem. Jest jakiś ciężki, sezamowy.
Na szczęście w smaku, a to nas interesuje najbardziej okazuje się być bardziej zachęcający. Dominują oczywiście warzywa (również widoczne "na żywo" - i co istotniejsze - raczej twarde a nie rozgotowane). Czasem można trafić na orzeszka ziemnego, ale o dziwo w smaku nie są aż tak zauważalne (za to później przy odbijaniu je czuć  (sorry). Dominuje lekko pikanty smak na języku i to on urozmaica wrażenia kubkom smakowym. Inaczej byłoby nudno i mdło.

Porcja przewidziana jest dla czterech osób, ale nie radzę ryzykować, no chyba że jesteśmy po kilku przystawkach i planujemy kaloryczny deser. Sos jest przeznaczony do ryżu i jest to słuszna koncepcja; ja zjadłem wprawdzie do smażonych ziemniaków i też dało radę, ale bardziej pasowałby ryż.

Według producenta do porcji przewidziane jest 400 gram schabu, kurczaka lub indyka. Ja jadłem wprawdzie z tym ostatnim (bo akurat to miałem) i nawet się skomponowało. Nijakie mięso indycze potrzebowało pikantnego wspomagacza i całość skomponowała się całkiem przyzwoicie. Choć podejrzewam, że z kurczakiem smakowałoby lepiej.
porcja 520 gram
cena 5,99 PLN (jeśli dobrze pamiętam)
produkt dostępny okresowo
Ocena 6/10
Plusy
- ciekawe urozmaicenie smakowe;
- całe kawałki warzyw (marchewki i papryki) i chrupiące (co akurat nie każdemu może odpowiadać).

Minusy;
- słabo wkomponowany smak orzechów;
- wzmacniacz smaku (glutek sodu) Po co, się pytam (chociaż. podobno są go śladowe ilości). Inni potrafią bez i dają radę;
- orzeszki ziemne wyglądają jak rozgotowane zielone oliwki.

Czy kupię ponownie. Raczej nie, no chyba że za 4 PLN. Z obu afrykańskich sosów bardziej podchodził mi ten pomarańczowy. Może dlatego, że był bardziej wyrazisty w smaku, choć cytrusowy. Co kto lubi.

sobota, 24 grudnia 2011

Folia dekoracyjna samoprzylepna [Aldi]

Dziś pierwszy raz nie o jedzeniu a o prezentach. Wszak Gwiazdka nadchodzi! (wyczytałem, że już o 15.20 na południowo-zachodniej części nieba można dostrzec Wenus, czyli wprawdzie nie gwiazdkę a planetę, ale co tam).
Pomocna przy pakowaniu  prezentów, lub ich ozdabianiu, okazać się może oferowana w Aldi (choć pewnie i w innych sklepach również) dekoracyjna folia samoprzylepna.
tutaj zdjęcie ze strony sklepu
Występuje w dwóch wersjach: metalizowana (rozmiar 150x45cm) oraz dekoracyjna (200x45 cm).
Ja nabyłem ozdobną w gwiazdki mniejsze i większe
 Gwiazdki są hologramowe, ładnie mieniące się w świetle.

Na odwrocie (papierze ochronnym) nadrukowana jest praktyczna kratka, która ułatwia przycinanie.



Poniżej przykład wykorzystania folii, jako imitacji wstążki oraz naklejki z miejscem na adresata prezentu, czyli wigilijna prapremiera prezentu gwiazdkowego. 




Dodatkowo folię można wykorzystać do dekorowania, sztukowania, etc. ale nie wpadłem jeszcze na genialny w skutkach pomysł naklejenia jej na blaty i regały.
Reasumując, praktyczny dodatek, a niemałe rozmiary folii w rolce pozwalają na późniejsze jej wykorzystanie (no chyba, że przeznaczymy ją na pakowanie prezentów).
Cena 4,99 PLN

Plusy
- korzystna cena;
- dość duży arkusz;
- estetycznie wykonane hologramy;
- praktyczna kratka na odwrocie ułatwiająca manewrowanie nożyczkami.

Minusy
- ponieważ folia jest dość cienka, trzeba uważać przy jej naklejaniu, zwłaszcza dużych powierzchni, aby się nie pomarszczyła, albo nie "złapała" baniek powietrza.

Ocena 8/10


A przy okazji przedświątecznego wpisu, składam Czytelnikom życzenia zdrowych, wesołych Świąt, z odrobiną wytchnienia od codziennej gonitwy, nowych doznań olfaktorycznych i smakowych przy konsumpcji świątecznych potraw i wszystkiego co najlepsze!

stuk


niedziela, 18 grudnia 2011

TACO z Ikei, czyli namiastka Meksyku nieopodal szwedzkiego bufeciku.

Ikea, fastfood i następne skojarzenie to? Oczywiście hot-dog. Za złotówkę. Jakże by inaczej. Ale od listopada rzucił mi się w oczy kiosk taki blaszany, tuż za bistro (przynajmniej w katowickiej Ikei) z dumnym napisem TACO.
Super myślę sobie, zobaczymy cóż to.
Wysupłałem 3,99 PLN i sympatyczna Pani po drugiej stronie bufetu przystąpiła do realizacji.
Podgrzała tortillę (dzięki której całość można zjeść na stojąco bez ryzyka oglądania zawartości na ubraniu), której środek następnie polała sosem serowym (tak, tak) i włożyła tam muszelkę taco, w której następnie umieściła kawałek panierowanego kurczaka (kawałek dość pokaźny, rzekłbym polędwiczka). Kurczaka przykryła sałatą, a na to położyła dwa kawałki pomidora. (Się chwali jak na obecną porę roku).
Całość polała sosem meksykańskim (lekko pikantnym, ale bez przesady).


W smaku niezłe. Na początku dominuje sos serowy z sałatą. Gdy dotrzemy do meritum, czyli kurczaka jest dobrze. Przyzwoicie się komponuje z tym czerwonym sosikiem i pomidorem.
Przy umiejętnym spożyciu można się nie popaprać, acz chusteczki są wskazane.
Generalnie nie jest źle, cena adekwatna do atrakcji. Najeść się tym nie najemy, ale nie temu celowi toto służy.
Można wszak jako zamiennik kupić cztery gołe hot dogi lub dwa wypasione, tj. z ogórkiem i cebulką, ale mam wrażenie że ostatnio jakość parówek znacznie się pogorszyła i ich gumowatość przekracza granice tolerancji wyznaczone bezkonkurencyjną ceną 1 PLN.
Na przekąskę, przysłowiowy "mały głód" w sam raz.
Całość firmowana jest IKEA FOOD, ale mam wrażenie że impreza służy wypromowaniu sosów firmy Fanex,  bowiem ich nazwa widoczna jest na plakatach reklamujących jadło, a nie jest sprzedawane razem z pozostałym foodem, czyli hot dogami i pizzą. Z drugiej strony przygotowanie taco trwa niebo dłużej niż hotdoga i gdyby chcieli to razem sprzedawać, to kolejki byłyby jeszcze dłuższe.
Promocja sosów skuteczna o tyle, że skuszony lekką pikanterią sosu czerwonego (tj. meksykańskiego) kupiłem go, ale jak to zwykle bywa się rozczarowałem. Ale to już historia na inną opowieść.
Reasumując:
Ocena 8/10
Plusy:
- ciekawy pomysł  ( w tym połączenia taco i tortilli) i alternatywa dla nieśmiertelnych hotdogów;
- wkładka mięsna z mięsa a nie miksu niewiadomego pochodzenia;

Minusy:
- w sumie mięsa mogłoby być nieco więcej, ale cena też wyznacza ograniczenia;
- mam podejrzenia odnośnie chemicznego pochodzenia sosu o smaku serowym.

sobota, 10 grudnia 2011

Tatra Grzaniec czyli jak skiepścić dobry pomysł

Ciekawostka taka rzuciła mi się w oczy: Nowość limitowana w sensie.

Myślę sobie, zima nie nadchodzi, acz chłodniej się zrobiło. Grzaniec dobra rzecz, sprawdzimy. 
Po otwarciu pachnie desperadosem, kolor złotawy. Spróbowałem na zimno i na ciepło żeby porównać.
Na zimno wygląda tak:
Jeszcze ma bąbelki.
Na zimno w smaku przede wszystkim słodycz, hmm, potem czuć kardamon, goździki, cynamon, cytrynę.
Po podgrzaniu - zapach mdławego sikacza. W smaku już nie tak słodkie a kwaśne. Zbitka smakowa trudna do zdefiniowania, smakuje jak rozcieńczone piwo bez pomysłu, polotu i finezji. Masakra jakaś.

Po podgrzaniu bąbelki się ulotniły.
Na szczęście w szafce miałem przyprawę do grzanego piwa i wina, która uratowała zawartość przed wylaniem do zlewu.

Plusy:
- ciekawostka marketingowa

Minusy:
- masakra smakowa po podgrzaniu
- nieniska cena (sugerowana cena 3,49 zł za 0,5 l)
- nieznanego pochodzenia aromaty naturalne zadeklarowane w składzie.

Ocena 1/10

Skład: słód jęczmienny, jęczmień, syrop glukozowo-fruktozowy, naturalne aromaty, kwas cytrynowy.
Sposób przygotowania: przelej grzańca do garnca, podgrzej do ok. 70C i gotowe! Nie podgrzewać puszki w mikrofalówce.
Moc 5,8%
Wg producenta "rozgrzewająca moc". Ani to moc, a i rozgrzanie wymuszone podgrzaniem, więc samo z siebie raczej ziębi niż rozgrzewa. No chyba, że komuś ciśnienie skoczy z powodu nie do końca właściwego zagospodarowania 3,49 PLN za ów produkt (cena sugerowana, w Delimie kosztuje 2,99).
Sugeruję raczej kupno jakiegokolwiek innego jasnego fulla, do tego przyprawę do grzańca, zasypać, zamieszać, podgrzać i voila.

Czy kupię ponownie? Nie i gorąco odradzam!

piątek, 9 grudnia 2011

Skąd my to znamy, czyli zapiekanka z pieczarkami [Biedronka] Producent Piekarnia BREL s.c. w Myszkowie

Z reguły unikam kupowania durnych zapychaczy, ale było to jakoś w porze drugośniadaniowej, a że na głodnego nie należy chodzić do sklepu, to tak się skończyło, że do kasy udałem się ze słusznej wielkością zapiekanką zapakowaną w folię.
Po wyjęciu prezentuje się nijako tako:
Ot. Zapiekanka jak zapiekanka. Jest kapkę za długa (39 cm) i do domu doniosłem ją w dwóch kawałkach.

Po upieczeniu w piekarniku prezentuje się bardziej smakowicie
 Jeżeli chodzi o wrażenia smakowe, to rzuca się za mało pieczarek, kapkę za słona i po zjedzeniu czuć słony posmak.
Całkiem dobra bułka, chrupiąca (jak to po zapieczeniu) a i producent to piekarnia wszak.
Ser niewiadomego rodzaju, mozarella to to nie jest. Ser się nie rozpuścił, wypuścił tylko tłuszcz.
Mieszanka przypraw to pewnie jakiś Kucharek albo Warzywko, bo na zapiekance widziałem kawałki marchewki.
Przyprawy generalnie nie są przeszkadzające, tylko kapkę za słone.Brakuje oregano, bazylii albo innych aromatycznych pasujących do pieczarek i sera. Ketchup wskazany.
Pieczarek nie ma zbyt wiele, wręcz mało, za to boczniaki (mam nadzieję, że nie "mieszanka przypraw" imitująca smak grzybów) powodują, że smakuje grzybami a nie pieczarkami.
Generalnie jest poprawnie, ale szału nie ma.
Producent nie zająknął się co do sposobu przygotowania (może można i na zimno?), ja wrzuciłem do piekarnika rozgrzanego do 180 C i zapiekałem przez 15 minut.
W piekarniku zapiekanka zgubiła 2,5 cm :) bo po wyjęciu jej długość wynosiła 36,5 cm. ciekawe.
W mikroweli pewnie też można podgrzać, ale gabaryty wymuszają pocięcie na krótsze kawałki. No i podejrzewam, że bułka zamieniła by się w gumę pieczarkowo-serową. Nie próbowałem i nie zamierzam.
Jako przekąska, na drugie śniadanie może być, nawet w wersji na dwie osoby na mniejszy głód.
Biedronka, cena 2,89zł, dostępne w regałach z pieczywem (nie w chłodniach ani mrożonkach)

Ocena 5/10
plusy:
- chrupiąca bułka;
- produkt świeży, nie mrożony;
- w miarę rozsądna cena, przystająca do możliwości "zapchania się" tymże.

minusy
- nieciekawy dobór przypraw. Podejrzewam, że producent poszedł na łatwiznę i sypnął gotowcem, tylko mógł wybrać mieszankę do np. pizzy, a nie rosołu;
- mało grzybów. Wskazany tuning o składniki własne;
- opakowanie ubogie w treści. Nieczytelny skład i brak informacji o sposobie przygotowania. Wiem, że naród nasz zna się na wszystkim, ale bliższe wskazówki byłyby przydatne. Brak informacji o wartości kalorycznej

Dla zaciekawionych:

masa 220 gram
producent Piekarnia BREL s.c. w Myszkowie
skład: mąka pszenna, sól, woda, drożdże, boczniaki, pieczarki, ser żółty, mieszanka przypraw, tłuszcz roślinny, cebula, cukier
długość 39 cm. szerokość 8-9 cm.
Wg zaleceń na opakowaniu przechowywać w temp. do 20C.
Kupiłem z dwudniowym jeszcze zapasem terminu przydatności, więc dostawy realizowane są zapewne na bieżąco. Sprawdzę.